Hej, dzisiaj mam dla was kilka fotek moich nowych figurek. Kupiłam je już jakiś czas temu, ale ostatnie miesiące w szkole były naprawdę męczące. Nie trzeba długo tłumaczyć 😉 Ale czy ktoś zauważył, że do końca roku 2 miesiące?! 😃 Teraz już z górki...
Do moich najnowszych nabytków należą:
#1812 lis Mercury
#1828 wąż Kevin
#1850 hipopotam Hippie
#1870 krokodyl Gino
#1520 pudel
#1529 ślimak
#996 łabędź
Dziękuję wszystkim za odwiedzanie i komentowanie "Studia parapet"!
Poza tym zapraszam na mojego nowego bloga o Pullip!
Co interesującego mam dziś do powiedzenia? Przez to, że najnowszym newsem jest ,,O nie! Koniec ferii i w poniedziałek do szkoły!'' jedyne co mogę z siebie wykrzesać jest standardowe... ,,Hej! w dzisiejszym poście zdjęcia LPS''. I na tym polegać będzie mój post. Spróbuję tylko go trochę ubarwić epitetami.
Wczorajszy dzień spędziłam na dokańczaniu mojego przemówienia do szkoły na temat kultury w świadomości współczesnej młodzieży. Ma ono na celu z nutką aluzji do konkretnych osób w z pozoru niewinny sposób pokazać co sądzę o dzisiejszym pokoleniu. Po jego wygłoszeniu na forum klasy mam zamiar je tu umieścić. Po skończeniu (może bardziej gwałtownym porzuceniu) pisania, obejrzałam odcinek serialu Simpsonowie. Jest to kreskówka dla starszej widowni (żeby nie powiedzieć dla dorosłych) produkowana od 1989 roku. Lubię ten serial, ale jedyną rzeczą, która naprawdę mi się nie podoba jest naśmiewanie z chrześcijaństwa. Jestem katolikiem i w moim odczuciu jest to bardzo dużą zniewagą z ich strony.
Wybrałam odcinek ,,How I spent my strummer vacations''. Opowiada o tygodniowym obozie, na który wyjechał Homer. Jedynym powodem dlaczego obejrzałam akurat ten są The Rolling Stones! Wystąpiły animowane, ,,simpsonowe'' postacie Micka Jagger'a i Keitha Rochards'a, które dubbingowały legendy rocka we własnej osobie. Odcinek i d e a l n y dla mnie 😄 Strasznie mnie bawił, a nawiązanie do ,,Voodoo child'' Jimiego Hendrix'a powaliło mnie już całkowicie 😂
Część dzisiejszego dnia spędziłam na dworze. Robiłam zdjęcia LPS'om i jeździłam z moją młodszą siostrą z górek na workach z sianem. Nie znalazłyśmy sanek, ale worki to nawet fajniejsza alternatywa 😉
Oprócz tego zrobiłam też domową sesyjkę Pullip. Co nowego u moich lalek? Zamówiłam im ubrania i znalazłam miniaturową butelkę szampana, której szukałam na sylwestrową sesję zdjęciową. Przez to wszystko lalki spędziły imprezę z samymi kieliszkami 😂 Możecie zobaczyć te zdjęcia blogu Egon☮lsen, do którego macie link na pasku gadżetów z prawej strony. Jeżeli chcecie więcej Pullip tutaj, dajcie znać w komentarzu. Dodałam jeszcze kilka innych gadżetów takich jak ankieta (dzięki za miłe ocenianie) i zakładkę z e-mail'em do kontaktowania się ze mną.
Wiem, że dużo osób w LPS'owej społeczności lubi bulki, dlatego postanowiłam, że cały ten post poświęcę mojemu ulubieńcowi Hunterowi #154 który do tej pory nie miał swoich ,,pięciu minut'' na moim blogu. Huntera kupiłam w lecie ubiegłego roku. Długo na niego czekałam, ale opłacało się. Mimo, że jest ,,używany'' nie ma żadnych uszkodzeń poza małym zatarciem na czubku ogona, które mi nie przeszkadza. Kiedy kupuję figurkę zawsze zależy mi szczególnie na tym, żeby miała nieskazitelny nosek 😉. Nazywacie LPS'y? Ja od kiedy do nich wróciłam i zaczęłam kupować nowe tak. Co może być zaskakujące, większość moich figurek to panowie. Naprawdę nie mam głowy do imion żeńskich. Na wszystkie moje nowe zwierzaki dziewczynami są jakieś 10%. Za to męskich nigdy mi nie brakuje. Ktoś zgadnie skąd imię Hunter? 😊
Witam wszystkich. Minęło sporo czasu od napisania ostatniego posta, ale wracam z nowymi siłami. Na początek jeszcze chcę podziękować wszystkim za miłe słowa w komentarzach pod moimi postami 😄 Wcześniej nikogo tu nie było cisza, pusta, miałam już zamykać bloga... W sobotę rozpoczęły się ferie zimowe, ja jednak zaczęłam czas wolny trochę wcześniej i kilka dni temu wróciłam z Anglii. Oprócz zwiedzania miejsc obowiązkowych dla każdego turysty, który jedzie do Londynu, odnalazłam perełki takie jak muzeum Jimiego Hndrixa, czy Teatr Dominion. Żałuję tylko, że nie udało mi się dotrzeć do Garden Lodge i Abbey Road. Fani klasyków prawdziwego rocka wiedzą... 😉
Oprócz zwiedzania miałam jeszcze jeden mały cel: Zdobyć waniliową Coca-Colę, czyli normalny napój, którego niestety nie ma w Polsce do tej pory. Musiałam przejść ze cztery różne sklepy, aby ją znaleźć. Niestety nie mogłam kupić rocznego zapasu do domu, bo leciałam samolotem 😛
Poza tym kupiłam piórnik z Cocą 😁 i oczywiście breloczki...
Pierwsze dni nowego roku to dobry czas, żeby zacząć od nowa, coś ulepszyć, coś dodać. Od teraz spodziewajcie się więcej zdjęć lalek, LPS'ów, a oprócz tego przede wszystkim szerszego zakresu moich zainteresowań. Pobawię się trochę w dziennikarstwo, popróbuję pisania esejów... Więcej Queen! więcej Hendrixa! lata 60! Światła, kamera, akcja!