poniedziałek, 25 maja 2020

poniedziałek, 18 maja 2020

Kuba z tropical trio


Wracam tym razem po krótkiej, trzydniowej przerwie. Tak jak życie jest nieprzewidywalne, nie mam dla was sesji makro. Wczoraj pojechałam na wieś i tak jak ostatnio pisałam, w cudzysłowie, wracam ze zdjęciami zrobionymi na łące, polu, albo drodze. Szukając inspiracji, wdrapałam się na górę, co nie przyniosło oczekiwanych efektów. Finalnie, znalazłam ją za płotem. Cokolwiek myśleli ci motocykliści, widzący dziewczynę kucającą w krzakach z ręką w górze, w której trzymała łodygę i zwisającego z niej petshopa, ja jestem zadowolona.

piątek, 15 maja 2020

LPS Photography TAG



Zgadnijcie kto pojawia się po miesiącu i nic dla was nie ma! Miałam zamiar wbić do was w tym tygodniu ze zdjęciami makro, ale pogoda pokrzyżowała mi plany. Miałam też zamiar zainspirować się littlest memories i napisać o swoich maniach. Trzeba jednak postawić w końcu ten pierwszy krok, więc zaczynam od tagu lpsfoto. Może być ciężko, bo tag fotograficzny lps powinien zawierać jakieś zdjęcia lps, których za cholerę teraz nie posiadam, mimo że w ciągu miesiąca zrobiłam naprawdę z 5 tysięcy fot.

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Nieświęta

Witam was kochane w poniedziałek wielkanocny Roku Pańskiego 2020. Nie ma się co oszukiwać, świąt w tym roku nie ma. Normalnie, byłabym teraz na wsi u rodziny. Wczoraj odwiedziłabym jednych dziadków, dzisiaj drugich, a tak siedzę na łóżku i, mimo że nic dla was nie mam, a na życzenia już za późno, piszę, bo zwariuję, a raczej zwariuję jeszcze bardziej. Nie ma palm, nie ma pisanek. Jeszcze zanim się rozkręcę, dziękuję wam za wszystkie komentarze pod ostatnim postem, tak miło mi się zrobiło. Lpsfoto pytałaś mnie o sposób, w jaki zrobiłam te zdjęcia. Cóż, sekretem jest jest szklany stół, a kluczem to nieskazitelnej czerni ostre światło.

Ostatnio mam straszną potrzebę na wyroby ludowe. Pewnie nie zdziwi was fakt, że znowu zasypię was swoimi robótkami. Nad tą spędziłam 11 godzin. Jak zawsze nie obyło się bez telewizora w tle. Widziałam Shreka, Młodych Gniewnych, a chyba najgorszy był maraton Family Guya na comedy central do drugiej w nocy. Mam kryzys wieku średniego. Przejdźmy do sedna, przejdźmy do sedna. Tym razem zrobiłam wielkanocnego pająka. Trzyletnia słoma, nici i bibuła.

Pająki robione były na wsiach z okazji świąt Bożego Narodzenia oraz Wielkanocy, a nawet na wesele czy chrzest. Wieszane na środku domu, przynosiły szczęście i dobrobyt gospodarzom. Ich pochodzenie nie jest do końca wyjaśnione. Przypuszczenia dotyczące ich genezy sięgają od symboliki magicznej do kościelnych żyrandoli, które chłopi widzieli w świątyniach. Co ciekawe, co rok palono je, aby zrobić miejsca nowym. Kliknijcie, będą zdjęcia wielkanocnego roostera, huśtającego się na pająku.